Archiwum z marzec, 2010

„Wielkamocne” wietrzenie marek

Wtorek, marzec 30th, 2010

Okres świąt zbliżających się świąt Wielkanocnych, zwłaszcza po okresie długiej i srogiej zimy, skłonił mnie do wiosennych refleksji marketingowych. Przebojem copywriterskim obecnych świąt stały się „wielkamocne promocje”. Początkowo, nie ukrywam, byłem nieco poruszony tak lekkim łączeniem sacrum i profanum w reklamie. Po chwili zastanowienia odkryłem, że twórcy tego pojęcia, może wbrew swym intencjom sięgnęli do istoty tych świąt i to bez względu na przekonania religijne Potwierdza to akcentowaną przeze mnie tezę o kulturotwórczej roli reklamy. Z drugiej strony warto przenieść co nieco do marketingu z kultury i tradycji. Ot, chociażby ideę wiosennych porządków. Takie wiosenne „wietrzenie marek”, „mycie identyfikacji”,” trzepanie reklam”. Chociaż akurat z „trzepaniem” reklam mamy do czynienie cały rok. Warto zadać sobie na wiosnę pytanie, czy marka, która kreujemy ma te wartości na których nam naprawdę nam zależy, czy stosowany z taką konsekwencją wzornik identyfikacji wizualnej aby na pewno sprawdza się w praktyce, czy wreszcie „trzepane” przez cały rok reklamy przynoszą spodziewane efekty. Świeżość, to w marketingu wielka wartość, nie tylko na wiosnę. Niech zatem Wielkamoc towarzyszy waszym markom przez cały rok.

Czy reklamodawcom powinno zależeć na mediach publicznych?

Wtorek, marzec 30th, 2010

Ostatnio miałem okazji uczestniczyć w debacie w Uniwersytecie Gdańskim na temat mediów publicznych razem m. in. z red. Jackiem Żakowskim, który jest współtwórcą i propagatorem tzw. społecznej ustawy o mediach publicznych. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że inicjatorem projektu jest Ivo Zaniewski jeden z najwybitniejszych polskich dyrektorów kreatywnych (razem z Kotem Przyborą stanowią od lat duet kreatywny agencji PZL. Miałem wielką przyjemność współpracować z nimi, kiedy odpowiadałem za marketing i sprzedaż w portalu Wirualna Polska). Jest to najlepszy dowód na to, ze świat reklamy potrzebuje wiarygodnych mediów. Liczy się, bowiem nie tylko oglądalność, koszt GRP, itp., ale także kontekst, w którym reklama występuje. Jakkolwiek nie podziwialibyśmy sprawności TVN w przygotowaniu programów rozrywkowych i zdolności do prowadzenia programów informacyjnych, czy kunsztu realizatorów transmisji z wydarzeń sportowych Polsatu, to czekamy na standard BBC w mediach publicznych. To, co cieszy to fakt, że twórcy ustawy nie utożsamiają misji publicznej z niską oglądalnością, tak jakby zawsze poziom artystyczny dzieła był odwrotnie proporcjonalny do ilości widzów.