Archiwum z grudzień, 2009

Koniec ery freelancer’ów?

Piątek, grudzień 18th, 2009

Jeden z naszych klientów, który spędził sporo czasu we Francji uświadomił mi ostatnio, że tam freelancerzy obsługują jedynie małe i średnie firmy. Przy okazji pozdrawiam Panie Maćku! O ile jeszcze dwa lata temu obsługiwali jeszcze firmy w początkowej fazie rozwoju (start up), to dziś już zdarza się to bardzo rzadko. Ten trend wynika z dwóch faktów. Dla dużej firmy a nawet firmy rozpoczynającej swoją działalność, która ma ambicje rozwojowe koszty ewentualnej zmiany wizerunku są zbyt duże. Jeszcze większe jest ryzyko związane z wywiązywaniem się ze zobowiązań. Jedno, czy nawet dwuosobowe firmy nie gwarantują ani możliwości zrealizowania większych projektów, ani odpowiedzialności za swoje działania. Ten ostatni element jest często niedoceniany. Wady prawne, opóźnienia o charakterze krytycznym, wady w fazie produkcji, wreszcie błędne komunikaty potrafią narazić klienta na gigantyczne straty. Jest jeszcze jeden ważniejszy element, który wskazuje na konieczność skorzystania z usług renomowanych firm posiadających odpowiednie zasoby. Dzisiejszy marketing stał się interdyscyplinarną domeną profesjonalistów. Nawet proste strony internetowe wymagają zgrania w jedną całość wielu różnorodnych kompetencji. Grafika w tym przypadku nie jest wcale elementem najważniejszym. Tworzenie strategii i profesjonalne kreowanie wizerunku wymaga już zespołów liczących często kilkanaście osób. Jest w nich oczywiście miejsce na „wolnych strzelców”. Sami korzystamy z ich usług, ale koordynacja, kompetencja i odpowiedzialność muszą być po stronie agencji, która posiada konieczne struktury i zasoby. Opisany francuski trend zaczyna obowiązywać w naszym kraju. Paradoksalnie czasy kryzysu ujawniły fakt, że nie warto oszczędzać na rozwiązaniach warunkujących sukces.

A jednak się kręci

Piątek, grudzień 11th, 2009

Zachęcony przez anonimowego czytelnika naszego bloga spieszę z nowym wpisem. Tytuł jakkolwiek by nie nawiązywał do dzieła Kopernika -”O obrotach sfer niebieskich” , w swych intencjach jest bardzo przyziemny. Przeczytałem właśnie w prasie biznesowej, że kryzys się praktycznie skończył, co sugeruje, że gospodarka „jednak się kręci” a co zatem idzie nasza branża maketingowa również . Ku zaskoczeniu w Pulsie Bizensu ukazał się artykuł, w którym autor przekonuje, że branży internetowej grozi zadyszka (to w nawiązaniu do poprzedniego wpisu). Dowód: ilość internautów przestała rosnąć po raz pierwszy od 2001 roku, „ ilość odnawianych domen maleje”. Autor bije też na alarm podejmując wątek „wykluczonych cyfrowo”, czyli tych, których w Polsce nie stać na internet.” W mojej ocenie internet „jednak się kręci” . Być może osiągamy pewien stan nasycenia, jeśli chodzi o użytkowników internetu i kupowania domen w ramach promocji za symboliczną złotówkę. Miarą rozwoju internetu nie jest jednak liczba stron internetowych i użytkowników, ale zmian w ich funkcjonalnościach, nowych pomysłach na biznes w sieci, nowych form korzystania z internetu. W tym zakresie rozwój jest bardzo dynamiczny. Wykluczony nie jest ten, kto nie ma łącza internetowego (bo miejsc darmowego dostępu jest bardzo dużo), ale ten kto nie potrafi skorzystać z dobrodziejstw jakie daje cyber przestrzeń. Jeśli już coś mnie niepokoi, to naiwność z jaką niektórzy podchodzą do informacji zawartych w necie i brak umiejętności dotarcia do wiedzy. Mogłoby się wydawać, że agencje reklamowe i interaktywne powinny się z tego cieszyć, bo to oznacza łatwiejszy wpływ na użytkownika. Nic bardziej mylnego. Agencja nie może proponować działań z zakresu prymitywnej socjotechniki z dwóch powodów:

- jej skuteczność ogranicza się do wąskiego targetu a efekt działania jest nietrwały

- wydźwięk wizerunkowy potrafi być zabójczy dla klienta

Pomimo krytycznych uwag autora taki szeptany marketing jednak się kręci.