Czy marketing ma szanse na rozwój w czasach kryzysu?

27 październik 2011
Autor: Tomasz Zabolski

Dziś już chyba nikt nie ma wątpliwości, że mamy drugą falę kryzysu globalnego. Śledzę wypowiedzi mojego szkolnego kolegi prof. Witolda Orłowskiego, który nie pozostawia złudzeń, że spowolnienie i turbulencje dotkną także naszą „zieloną wyspę”.
Takie prognozy jeszcze kilka lat temu spowodowałyby w pierwszej kolejności „ścięcie” budżetów reklamowych i wydatków na marketing. Wydaje się jednak, że coś się w tej materii zmieniło a każdym bądź razie my obserwujemy na własnym podwórku zupełnie inne podejście do wydatków marketingowych. Przestały być one utożsamiane jedynie z kosztami, zaczynają być traktowane jak inwestycje, która może zwiększyć konkurencyjność własnej oferty. Paradoksalnie czasy kryzysu mogą oznaczać rozwój marketingu, opartego na efektywności i innowacji wartości dla klienta. Tak pojęty rozwój oznacza konieczność zmiany podejścia przez agencje marketingowe i reklamowe, które musza być gotowe do uzasadnienia wydatków i wzięcia odpowiedzialności za swoje rekomendacje. Oznacza to także inne podejście do kreatywności , nie tylko w obszarze atrakcyjnego pomysłu reklamowego a wspomnianej wcześniej innowacji wartości dla klienta. Takie zadania mogą spełnić jedynie agencje marketingu zintegrowanego (synergia różnorodnych narzędzi) dysponujące silnymi działami strategicznymi.

Wiosenne porządki, nie tylko w głowach :-)

12 kwiecień 2011
Autor: aniakazmierczak

Pierwsze (żółte) promienie wiosennego słońca spowodowały, że nadszedł czas trochę to nasze Yellow odświeżyć i uporządkować. Zaczęliśmy oczywiście od wejścia do firmy. Niby tylko nowa szafeczka, fototapeta, parę zdjęć, a jakby zupełnie nowe miejsce… Dobrze mieć w firmie architekta. (Krzysztof, świetna robota :-) Moim zdaniem jest teraz pięknie… Zapraszamy wszystkim ciekawskich do oglądania na żywo :-) . Herbatka gratis :-).

Odświeżanie to też porządki. Tak jak w domu tak i w firmie człowiek obrasta wokół rzeczami, których zupełnie nie potrzebuje… tylko jakoś przez długi czas o tym nie wie. Postanowiliśmy więc z Adamem porwać się na głęboką wodę i… uporządkować firmowe portfolio. W trakcie przypomniałam sobie te wszystkie prace wykonane dla Klientów na przełomie lat. Z każdym wiąże się jakaś ciekawa historia. Zadziwiające też jest (i to nie jest kokieteria), że większość projektów graficznych sprzed wielu lat wytrzymała próbę czasu. To chyba budujący wniosek :-) Mniej budujące jest to, że do uporządkowania zostało nam jeszcze parę szaf i półek…

A czy Ty pomyślałeś już o odświeżeniu wizerunku na wiosnę? :-)

Z wiosennym pozdrowieniem

Ania

Historia trochę innej Wigilii oraz bardzo szlachetnego kolektywu

30 grudzień 2010
Autor: aniakazmierczak

my i nasza szlechetna paczka :)

Czas świąteczny nastraja często do przedsięwzięć różnych i różniejszych - w Yellow Group nie było inaczej.
Przedsięwzięciem niezmiernie ciekawym była lekka modyfikacja firmowej Wigilii, którą zamieniliśmy na…pędzący kulig (ze 100% oryginalnymi końmi, saniami i saneczkami dla odważniejszych). Niestraszne nam były 30 cm zaspy i mróz sięgający -2°C – o nie! I tak dzielna załoga Yellow Group wyruszyła zimowej ku przygodzie ? Przemykaliśmy dzielnie leśnymi ścieżynami, bitwa na śnieżki była zacięta, a nasze balanse na sankach były godne podziwu! Po tak trudnych przeżyciach należała nam się nagroda w postaci wspaniałego ogniska, najlepszej kiełbaski, zupki grzybowej, opłatka i mocy ciepłych słów na Święta i Nowy Rok ?
Drugą częścią tego dnia było przedsięwzięcie pożyteczne. Zespół Yellow Group to kolektyw o niezwykle dobrych sercach. Dlatego też postanowiliśmy przyłączyć się do ogólnopolskiej akcji „Szlachetna Paczka” i ofiarowaliśmy konkretną pomoc konkretnej osobie. Z bazy potrzebujących wybraliśmy samotną 60-letnią p. Elżbietę i w trzech sporych kartonach zebraliśmy wszystko, czego potrzebowała – od ubrań, po cieplutki koc, pościel, art. spożywcze i chemiczne. Nasza zespołowa praca nad jak najwykwintniejszym opakowaniem była niezmiernie mozolna, ale podołaliśmy ? Paczka została przekazana p. Elżbiecie w ub. niedzielę, i była dla niej ogromną radością….chociaż dla nas chyba jeszcze większą ?
I Wam drodzy czytelnicy tego bloga życzymy takich przedsięwzięć – nie tylko na czas świąteczny!my i nasza szlachetna paczka :)

Wakacje od marketingu

2 lipiec 2010
Autor: Tomasz Zabolski

Okres wakacyjny, to szczególny czas dla agencji reklamowych. Wbrew pozorom związany z intensywniejszą niż zwykle pracą. Wynika to z faktu, że dysponujemy mniejszym zespołem - nasi pracownicy przecież również wyjeżdżają na wakacje. Jednocześnie klienci często zlecają prace przed swoimi urlopami, by zaraz po powrocie móc intensywnie podjąć swoje działania. W wakacje tworzymy więc strategie, strony WWW, materiały na targi, przeprowadzamy badania , realizujemy filmy. A jednak wszystkim potrzebny jest wypoczynek. Nie chodzi tylko o regeneracje sił, odzyskanie świeżości i kreatywności ale przede wszystkim dystans do własnych produktów i marek. Jeśli przez marketing rozumiemy cudowny środek na wzrost sprzedaży, poprawę wizerunku to także w tym obszarze warto zrobić sobie wakacje i kontemplując piękne pejzaże odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania o cele i sens naszej pracy. Czego Państwu i sobie życzę.

„Wielkamocne” wietrzenie marek

30 marzec 2010
Autor: Tomasz Zabolski

Okres świąt zbliżających się świąt Wielkanocnych, zwłaszcza po okresie długiej i srogiej zimy, skłonił mnie do wiosennych refleksji marketingowych. Przebojem copywriterskim obecnych świąt stały się „wielkamocne promocje”. Początkowo, nie ukrywam, byłem nieco poruszony tak lekkim łączeniem sacrum i profanum w reklamie. Po chwili zastanowienia odkryłem, że twórcy tego pojęcia, może wbrew swym intencjom sięgnęli do istoty tych świąt i to bez względu na przekonania religijne Potwierdza to akcentowaną przeze mnie tezę o kulturotwórczej roli reklamy. Z drugiej strony warto przenieść co nieco do marketingu z kultury i tradycji. Ot, chociażby ideę wiosennych porządków. Takie wiosenne „wietrzenie marek”, „mycie identyfikacji”,” trzepanie reklam”. Chociaż akurat z „trzepaniem” reklam mamy do czynienie cały rok. Warto zadać sobie na wiosnę pytanie, czy marka, która kreujemy ma te wartości na których nam naprawdę nam zależy, czy stosowany z taką konsekwencją wzornik identyfikacji wizualnej aby na pewno sprawdza się w praktyce, czy wreszcie „trzepane” przez cały rok reklamy przynoszą spodziewane efekty. Świeżość, to w marketingu wielka wartość, nie tylko na wiosnę. Niech zatem Wielkamoc towarzyszy waszym markom przez cały rok.

Czy reklamodawcom powinno zależeć na mediach publicznych?

30 marzec 2010
Autor: Tomasz Zabolski

Ostatnio miałem okazji uczestniczyć w debacie w Uniwersytecie Gdańskim na temat mediów publicznych razem m. in. z red. Jackiem Żakowskim, który jest współtwórcą i propagatorem tzw. społecznej ustawy o mediach publicznych. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że inicjatorem projektu jest Ivo Zaniewski jeden z najwybitniejszych polskich dyrektorów kreatywnych (razem z Kotem Przyborą stanowią od lat duet kreatywny agencji PZL. Miałem wielką przyjemność współpracować z nimi, kiedy odpowiadałem za marketing i sprzedaż w portalu Wirualna Polska). Jest to najlepszy dowód na to, ze świat reklamy potrzebuje wiarygodnych mediów. Liczy się, bowiem nie tylko oglądalność, koszt GRP, itp., ale także kontekst, w którym reklama występuje. Jakkolwiek nie podziwialibyśmy sprawności TVN w przygotowaniu programów rozrywkowych i zdolności do prowadzenia programów informacyjnych, czy kunsztu realizatorów transmisji z wydarzeń sportowych Polsatu, to czekamy na standard BBC w mediach publicznych. To, co cieszy to fakt, że twórcy ustawy nie utożsamiają misji publicznej z niską oglądalnością, tak jakby zawsze poziom artystyczny dzieła był odwrotnie proporcjonalny do ilości widzów.

Koniec ery freelancer’ów?

18 grudzień 2009
Autor: Tomasz Zabolski

Jeden z naszych klientów, który spędził sporo czasu we Francji uświadomił mi ostatnio, że tam freelancerzy obsługują jedynie małe i średnie firmy. Przy okazji pozdrawiam Panie Maćku! O ile jeszcze dwa lata temu obsługiwali jeszcze firmy w początkowej fazie rozwoju (start up), to dziś już zdarza się to bardzo rzadko. Ten trend wynika z dwóch faktów. Dla dużej firmy a nawet firmy rozpoczynającej swoją działalność, która ma ambicje rozwojowe koszty ewentualnej zmiany wizerunku są zbyt duże. Jeszcze większe jest ryzyko związane z wywiązywaniem się ze zobowiązań. Jedno, czy nawet dwuosobowe firmy nie gwarantują ani możliwości zrealizowania większych projektów, ani odpowiedzialności za swoje działania. Ten ostatni element jest często niedoceniany. Wady prawne, opóźnienia o charakterze krytycznym, wady w fazie produkcji, wreszcie błędne komunikaty potrafią narazić klienta na gigantyczne straty. Jest jeszcze jeden ważniejszy element, który wskazuje na konieczność skorzystania z usług renomowanych firm posiadających odpowiednie zasoby. Dzisiejszy marketing stał się interdyscyplinarną domeną profesjonalistów. Nawet proste strony internetowe wymagają zgrania w jedną całość wielu różnorodnych kompetencji. Grafika w tym przypadku nie jest wcale elementem najważniejszym. Tworzenie strategii i profesjonalne kreowanie wizerunku wymaga już zespołów liczących często kilkanaście osób. Jest w nich oczywiście miejsce na „wolnych strzelców”. Sami korzystamy z ich usług, ale koordynacja, kompetencja i odpowiedzialność muszą być po stronie agencji, która posiada konieczne struktury i zasoby. Opisany francuski trend zaczyna obowiązywać w naszym kraju. Paradoksalnie czasy kryzysu ujawniły fakt, że nie warto oszczędzać na rozwiązaniach warunkujących sukces.

A jednak się kręci

11 grudzień 2009
Autor: Tomasz Zabolski

Zachęcony przez anonimowego czytelnika naszego bloga spieszę z nowym wpisem. Tytuł jakkolwiek by nie nawiązywał do dzieła Kopernika -”O obrotach sfer niebieskich” , w swych intencjach jest bardzo przyziemny. Przeczytałem właśnie w prasie biznesowej, że kryzys się praktycznie skończył, co sugeruje, że gospodarka „jednak się kręci” a co zatem idzie nasza branża maketingowa również . Ku zaskoczeniu w Pulsie Bizensu ukazał się artykuł, w którym autor przekonuje, że branży internetowej grozi zadyszka (to w nawiązaniu do poprzedniego wpisu). Dowód: ilość internautów przestała rosnąć po raz pierwszy od 2001 roku, „ ilość odnawianych domen maleje”. Autor bije też na alarm podejmując wątek „wykluczonych cyfrowo”, czyli tych, których w Polsce nie stać na internet.” W mojej ocenie internet „jednak się kręci” . Być może osiągamy pewien stan nasycenia, jeśli chodzi o użytkowników internetu i kupowania domen w ramach promocji za symboliczną złotówkę. Miarą rozwoju internetu nie jest jednak liczba stron internetowych i użytkowników, ale zmian w ich funkcjonalnościach, nowych pomysłach na biznes w sieci, nowych form korzystania z internetu. W tym zakresie rozwój jest bardzo dynamiczny. Wykluczony nie jest ten, kto nie ma łącza internetowego (bo miejsc darmowego dostępu jest bardzo dużo), ale ten kto nie potrafi skorzystać z dobrodziejstw jakie daje cyber przestrzeń. Jeśli już coś mnie niepokoi, to naiwność z jaką niektórzy podchodzą do informacji zawartych w necie i brak umiejętności dotarcia do wiedzy. Mogłoby się wydawać, że agencje reklamowe i interaktywne powinny się z tego cieszyć, bo to oznacza łatwiejszy wpływ na użytkownika. Nic bardziej mylnego. Agencja nie może proponować działań z zakresu prymitywnej socjotechniki z dwóch powodów:

- jej skuteczność ogranicza się do wąskiego targetu a efekt działania jest nietrwały

- wydźwięk wizerunkowy potrafi być zabójczy dla klienta

Pomimo krytycznych uwag autora taki szeptany marketing jednak się kręci.

Nie udzielamy informacji

24 listopad 2009
Autor: Daniel Naborowski

Ostatnio zostaliśmy zaproszeni przez Potencjalnego Klienta do kolejnego przetargu. Wszyscy powinni się cieszyć, wiwatować. W końcu po raz kolejny ktoś z zewnątrz docenia naszą pracę i wydawać się może, że takie zaproszenie do konkursu w pełni nas nobilituje. Niestety. Tak jednak nie jest. Ale po kolei.

 

Zadanie: Raport Roczny. Klient: duża spółka z Pomorskiego. Termin: wykonalny.

 

Wszystko jasne. Poza jednym: ilu oferentów zostało zaproszonych do postępowania ? Postanowiłem to sprawdzić, bo z naszego punktu widzenia to jest kluczowe zagadnienie. Nie sposób startować w przetargach, gdzie w szranki staje 300 agencji, bo po pierwsze szanse na wygraną są mniejsze niż w Totku, a po drugie nikt ze strony Klienta nie przejrzy wszystkich propozycji rzeczowo je oceniając. Na moje pytanie odnośnie ilości zaproszonych podmiotów do postępowania otrzymałem jedynie zdawkowego mejla o treści: “Nie udzielamy informacji o ilości podmiotów zaproszonych do przetargu. Z poważaniem …”

 

Cóż, i bądź tu człowieku mądry. Startować, czy nie startować ? Ryzykować, czy nie ryzykować ? No cóż, postanowiliśmy jednak odmówić udziału w konkursie. Dlaczego ? Bo chcielibyśmy być traktowani jak parter w rozmowie i ktoś, kogo faktycznie zaprasza się do konkursu, biorąc pod uwagę jego dorobek i osiągnięcia. Jak ktoś, kto faktycznie sprosta postawionemu przed nim zadaniu i wykaże się 100 % profesjonalizmem, dbając o Klienta i w pełni angażując się w każdy etap postawionego przed nim zadania. To przecież zrozumiałe, że aby dobrze wypaść musimy poświęcić konkursowi mnóstwo czasu. Nikt zaś nie zagwarantuje nam wygranej. Działamy jak każda firma i staramy się minimalizować wszelkie ryzyko rynkowe. Jakie zatem podjęlibyśmy ryzyko startując w konkursie o nieokreślonej liczbie oferentów, lub liczbie zbliżonej do cytowanej wcześniej 300setki ? Z pewnością duże …

 

Niestety, nie udzielnie nawet tak podstawowych informacji jak ilość oferentów w postępowaniu, nie sprzyja także wzajemnym partnerskim relacjom. Przyznam szczerze, że w tym konkretnym przypadku miałem poczucie potraktowania nas “z klucza”, jako jednej z tysiąca firm i firemek, które działają w obszarze szeroko, a czasami nawet zbyt szeroko, pojętej reklamy i marketingu. Niestety taka “nobilitacja”, to żadna nobilitacja. Na nic nasze wysiłki i starania związane z podnoszeniem własnych standardów pracy. Na nic. Jesteśmy jednymi z wielu. Mam nadzieję, że nie dla wszystkich J

Witajcie na YellowBlogu

22 październik 2009
Autor: Tomasz Zabolski

Kiedy przedstawiłem propozycję pierwszego wpisu do niniejszego bloga, koleżanka powiedziała, że jest OK., ale może przydałoby się coś bardziej optymistycznego na otwarcie. Łatwo powiedzieć, dookoła szaleje kryzys, za oknem zawierucha. No cóż, jednak praca w agencji reklamowej zobowiązuje. Kto jak kto, ale my spece od komunikacji nie powinniśmy mieć z tym problemu – wtrącił szef zaprzyjaźnionej firmy konsultingowej. Wszyscy wiedzą, że istnieją proste techniki zwiększające poziom optymizmu - wystarczy mówić, że „szklanka jest do połowy pełna”, a więc do dzieła. Kryzys szaleje, ale rośnie znaczenie marketingu. Budżety marketingowe są cięte, ale nie dotyka to internetu, PR-u i jeszcze kilku innych sfer, o których nie powiem, by nie podpowiadać konkurencji ;-). Klienci często szukają oszczędności marketingowych wybierając tańszych podwykonawców, ale też rośnie znaczenie usług wysoko przetworzonych i o wysokim poziomie know-how. Wreszcie najważniejsze, te agencje, które rozwijają się w czasach kryzysu będą radziły sobie w czasach prosperity.

Dziś otwieramy naszą nową stronę internetową a wraz z nią ogłaszamy zmianę strategiczną naszej agencji, która plasuje się w obszarze Marketingu Zintegrowanego. Nie jest to wyraz modnego obecnie trendu marketingowego a efekt wieloletniej pracy w kierunku pozyskania odpowiedniej kompetencji i doświadczeń. Od wielu lat, na przekór obowiązującego wtedy trendu, polegającego na specjalizacji, lansowaliśmy potrzebę podejścia całościowego do komunikacji marketingowej. Wtedy agencja, która jednocześnie tworzyła strony internetowe, identyfikację, ATL, BTL, opakowania, filmy, programy lojalnościowe i zajmowała się dodatkowo marketingiem wraz z badaniami jawiła się jako kuriozum. Dziś już to nie szokuje. Ostatnio mogliśmy skonstatować, wstyd się przyznać, że stanęliśmy w samym centrum modnego trendu. I trochę jak bohater sztuki Moliera stwierdziliśmy, że mówimy prozą, tzn. że uprawiamy marketing zintegrowany. Połączyło się to także z rozszerzeniem działalności PR w Yellow Group, przez co nasz marketing jest „jeszcze bardziej zintegrowany” i jeszcze bardziej skuteczny. Warto zwrócić uwagę, że public relations to nie tylko komunikacja z mediami, ale także modny obecnie kierunek zarządzania społecznościami. Ten ostatni przykład pokazuje jak bardzo przenikają się wzajemnie poszczególne sfery aktywności marketingowej. Efekt synergiczny związany z marketingiem zintegrowanym, który my nazywamy Yellow Impact może pojawić się wtedy, gdy łączą się nie tylko wymienione sfery, ale także strategia, kompetencja i technologia. Zapraszamy do sprawdzenia 